Onet Mój Onet Poczta Zumi Więcej
Najważniejsze
Pilot Millera niewinny. "Mam żal za ponadsześcioletni proces"
Miller: Temida się nie pomyliła
1:19 (1289 kB)
oglądaj / pobierz
- Wiedziałem, że nic złego nie zrobiłem - oświadczył ppłk Marek Miłosz (pilot śmigłowca Mi-8, który w grudniu 2003 r. awaryjnie lądował z premierem Leszkiem Millerem na pokładzie). Wojskowy został w poniedziałek uniewinniony od zarzutu sprowadzenia katastrofy lotniczej. - Bardzo się cieszę. Temida czasem się myli, ale tym razem mam pewność, że się nie pomyliła - skomentował ten wyrok Leszek Miller.
do katastrofy doszło jednak przez zaniedbanie ppłk. Miłosza. Prokuratorzy podkreślali, że nie włączył ręcznego trybu instalacji przeciwoblodzeniowej, choć na trasie śmigłowca występowała temperatura poniżej 5 stopni Celsjusza. W takich warunkach instrukcja zaleca przejście z trybu automatycznego na ręczny. Śmigłowiec Mi-8 z 36. specjalnego pułku lotnictwa transportowego rozbił się 4 grudnia 2003 pod Warszawą, gdy wyłączyły się obydwa silniki.
Miłosz, dowódca załogi (wtedy w stopniu majora), zdołał awaryjnie wylądować, stosując manewr autorotacji. Według komisji badającej przyczyny wypadku silniki zgasły wskutek oblodzenia. Komunikaty meteorologiczne, którymi dysponowała załoga, nie wskazywały na ryzyko oblodzenia, nie stwierdzili go także piloci samolotów lądujących krótko przed Miłoszem na Okęciu. Na trasie lotu występowało silne zjawisko inwersji, czyli wzrostu temperatury wraz z wysokością.
- Zgromadzony w sprawie materiał dowodowy, po jego rozważnej ocenie, nie pozwolił przypisać oskarżonemu zawinienia całej sytuacji i jej następstw - mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Mirosław Kolankowski. Podkreślił, że należy całą sprawę oceniać na podstawie wiedzy pilota w trakcie lotu, a nie późniejszych ekspertyz i wiadomości (o to samo wnosił w ostatnim słowie oskarżony ppłk Miłosz).
Sąd: Oni zawdzięczają ppłk. Miłoszowi życie
Sąd uznał, że ppłk Miłosz miał prawo nie wiedzieć o niekorzystnych warunkach pogodowych panujących 4 grudnia 2003 r. wokół Warszawy. Mówiła o tym cywilna prognoza meteo, ale oskarżony nie miał do niej dostępu, bo korzystał z wojskowej, która nie ostrzegała przed możliwością oblodzenia. To właśnie oblodzenie spowodowało wyłączenie pracy silników maszyny i konieczność awaryjnego lądowania w trybie autorotacji.
Sędzia Kolankowski podkreślił, że w wyniku tego manewru udało się przekierować maszynę z terenu zabudowanego na las i że wszyscy przeżyli przyziemienie oraz że wszyscy poszkodowani zakończyli już leczenie. - Uczestnicy lotu podkreślali, że zawdzięczają ppłk. Miłoszowi życie - dodał sędzia.
Brak współpracy
Z ustaleń sądu wynika, że załoga w czasie lotu sprawdzała temperaturę, a jej odczyty nie rodziły konieczności włączania instalacji przeciwoblodzeniowej. - Oskarżony nie wiedział jednak (i nie mógł wiedzieć), że termometr ma błąd pomiaru plus minus trzy stopnie Celsjusza - podkreślił sąd. W procesie wyszedł też na jaw brak współpracy wojskowych i cywilnych służb meteo oraz to, że piloci mają bardzo wiele zadań i mogą być zmęczeni - ale to ostatnie nie miało według sądu znaczenia dla oceny winy oskarżonego.
Dodatkowo - jak potem ustalono - przed Warszawą wystąpiło bardzo silne zjawisko inwersji temperatury (polega na tym,[...]
15:48 22.3.2010 / PAP, TVN24
Dalsza część tekstu
(2/3)
Poprzednia część tekstu
Zobacz komentarze (59)
Skomentuj
Więcej na ten temat :
· Prokuratura chce roku więzienia dla pilota Millera


· Miller: bylibyśmy już na cmentarzu


Więcej informacji
· Duda: Nie róbmy z Polaków leni. "Solidarność" pod Pałacem
· Perquis ma problem z łokciem
· Chcieli przewieźć zwłoki pociągiem
· Zmęczeni zgodnie z planem. "Jest to wkalkulowane"
· "Jeszcze tydzień i bym biegał tyłem". Piłkarze przemęczeni?
· "Szkoda czasu. Czuję się Polakiem"
Następne »
« Poprzednie
Informacje
Najważniejsze | Najnowsze | Polska | Świat | Sport | Biznes | Meteo | Michałki | Kultura | Raporty
TVN24
Informacje | Wideo | Foto | Program | Blogi | Usługi mobilne | Kontakt TVN24 | Personalizuj
Onet.pl | Wszystkie serwisy | Napisz do nas »