
Najważniejsze
Karny zdecydował o wyniku meczu przyjaźniPiłka nożna: 20. kolejka Ekstraklasy

Lechia Gdańsk pokonała w ostatnim sobotnim meczu Śląsk we Wrocławiu 2:1. Pomiędzy kibicami oby zespołów od wielu lat panuje wielka przyjaźń, ale na boisku sentymentów nie było. Mecz przyjaźni tylko jeden zespół zakończył sukcesem - dzięki rzutowi karnemu.Goście przystąpili do gry w niemal najsilniejszym składzie, natomiast trener wrocławian Ryszard Tarasiewicz nie mógł skorzystać z kontuzjowanego Antoniego Łukasiewicz.Jestem bardzo dumny z chłopaków i tego co zrobili na boisku. Widziałem ile to zwycięstwo kosztowało nas sił i zdrowia. Zagraliśmy dzisiaj bardzo istotny mecz dla układu tabeli, z bardzo silnym zespołem i tym bardziej to zwycięstwo jest cenne. Mieliśmy od początku starać się przejąć inicjatywę, jednak rozpoczęliśmy nieporadnie. Szybko straciliśmy bramkę, ale zespół dobrze zareagował, odrobił straty i wróciliśmy do gryTomasz Kafarski, Lechia Gdańsk
Uważam, że Lechia nie zasłużyła na zwycięstwo. Zagraliśmy na tyle, na ile mogliśmy dzisiaj zagrać. Stworzyliśmy więcej sytuacji, których jednak nie udało nam się wykorzystać. Zawodnicy "nie przeszli dzisiaj obok meczu" i jestem przekonany, że druga bramka to ewidentny spalony Dawidowskiego. Rzadko mówię na ten temat, ale miałem wcześniej zastrzeżenia do pracy sędziego Jarzębaka. Nie wiem czy klub się zgodzi, jednak będę optował za tym, żeby ten człowiek więcej meczu Śląska nie sędziowałRyszard Tarasiewicz, Śląsk Wrocław
Po gwizdku na remis
Początek spotkania należał do gospodarzy, którzy już w 6. minucie objęli prowadzenie. Po indywidualnej akcji Piotra Ćwielonga, piłka trafiła do Vuka Sotirovica, który odegrał ją do Łukasza Madeja, a ten płaskim strzałem pokonał bezradnego Pawła Kapsę.
Chwilę później znakomitej sytuacji na podwyższenie wyniku nie wykorzystał Sotirović, który z czterech metrów trafił prosto w bramkarza. Odpowiedź gości była błyskawiczna. Marcin Kaczmarek mocno dośrodkował w pole karne, a piłkę do bramki wślizgiem skierował Ivans Lukjanovs.
Od tego momentu gra się wyrównała. Obie drużyny starały się szybko przeprowadzać swoje akcje, ale w decydujących momentach brakowało im dokładności i szczęścia. Najbliżej strzelenia bramki był w 35. minucie Lukjanovs, który wykorzystując nieporadność obrońców Śląska z ośmiu metrów trafił jednak w poprzeczkę.
Karny zdecydował
Po zmianie stron wrocławianie powoli zaczęli przejmować inicjatywę w środku pola, a ich akcje stawały się coraz groźniejsze. W 55. minucie szansę na pokonanie Kapsy miał Sotirovic, jednak bramkarz Lechii znakomicie obronił dwa groźne strzały z siedmiu metrów. Lechia cofnęła się na własną połowę i swojej szansy szukała w kontratakach. Po jednym z nich faulowany w polu karnym był Tomasz Dawidowski, sędzia bez wahania wskazał na rzut karny, który na bramkę zamienił Hubert Wołąkiewicz.
Strata bramki zmusiła gospodarzy do jeszcze szybszej gry.[...]
22:49 13.3.2010 / PAPDalsza część tekstu
(1/2)
Więcej na ten temat :
· Legia pożegna Urbana?

· Bramka-kuriozum i punkty Cracovii


Więcej informacji
· Poleciały butelki i kamienie. Cięcia i tak przyjęte
· Houston utonęła w wannie?
· Narkotyki, toksyczna miłość, bankructwo i śmierć
· Śniadek: Najpierw umowy śmieciowe, potem emerytury
· Eksplodował piec. Mężczyzna ciężko ranny
· Pierwszy polski satelita. Cel? Samozniszczenie
Najważniejsze | Najnowsze | Polska | Świat | Sport | Biznes | Meteo | Michałki | Kultura | RaportyInformacje | Wideo | Foto | Program | Blogi | Usługi mobilne | Kontakt TVN24 | PersonalizujOnet.pl | Wszystkie serwisy | Napisz do nas »
Copyright 1996 - 2012 Grupa Onet.pl SA

