Onet Mój Onet Poczta Zumi Więcej
Kultura
Wykolejony "Tramwaj", Andrzej Chyra i pożądanie w Paryżu
Warlikowskiego oda do Isabelle Huppert

"Tramwaj zwany pożądaniem" to osobliwa tragedia, w której nikt nie umiera. Przynajmniej nie dosłownie. "Un tramway" w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego, wystawiany w paryskim teatrze L'Odéon z Isabelle Huppert i Andrzejem Chyrą w rolach głównych, pokazuje jednak, że umrzeć można na wiele sposobów. Spektakl, niebawem do obejrzenia w Warszawie, jest prawdziwą podróżą do piekła  dla znakomitej w roli Blanche Huppert. Dla widza zresztą też.
Tak naprawdę pozostali aktorzy: Florence Thomassin (Stella) i Yann Collette (Mitch) są zbędni. Może jedynie dopełniają obrazu przerażającej rodziny, w której każdy "ma problem".
Kolory i kręgle
Co imponuje w "Un Tramway" to typowa dla Warlikowskiego estetyka. Przygotowana razem z Małgorzatą Szcześniak scenografia to zbudowany z pleksiglasu korytarz w poprzek sceny, południowoamerykańska Madonna mieniąca się wszystkimi kolorami tęczy, toaleta, umywalka i kręgle, w które Stanley gra wieczorami ze swoim kumplem Mitchem.
Reżyser wykorzystuje też kamerę, tak że widz równolegle z grą aktorów na scenie widzi zbliżenie ich twarzy (co nie do końca jest szczęśliwym pomysłem). Do tego mocna, niemal ogłuszająca muzyka techno. I bardzo silne światło, które hipnotyzuje, jak w scenie, kiedy ubrana w fioletowy kokon i jaskrawo oświetlona Huppert porusza się w jakimś dziwnym tańcu na czarnej scenie.
Męcz mnie, dręcz mnie
Długie (2 godz. 45 min.) przedstawienie wyczerpuje. Piosenki, monologi w rodzaju "najpierw trzeba pokochać siebie, a dopiero potem mężczyznę", wstawki z innych tekstów i długie sceny miotającej się po podłodze Blanche przeszkadzają w odczytaniu prostego w gruncie rzeczy przesłania: zrozumienia, czym jest cierpienie.
Całe szaleństwo Warlikowskiego, aktorzy kolejno paradujący po scenie nago, gra świateł i kolorów nadają sztuce oryginalny styl. Pytanie tylko: po co? Spektakl, choć chwilami piękny, a chwilami wstrząsający, jest przede wszystkim męczący.
Opinie podzielone
Bilety na spektakl w Paryżu rozeszły się jak świeże bułeczki, ale francuska prasa podzieliła się w kwestii "Tramwaju". Krytycy wprawdzie bili pokłony Huppert i chwalili Andrzeja Chyrę, ale najważniejsze dzienniki, "Le Monde" i "Le Figaro" nazwały adaptację Warlikowskiego tramwajem kolejno "pędzącym donikąd" i "wykolejonym". Recenzenci zarzucają polskiemu reżyserowi, że w swojej wariacji na temat sztuki Williamsa posunął się za daleko i w rezultacie zaserwował widzom niezrozumiałą mieszankę cytatów i efektów wizualnych. "Le Figaro" pisał o "trzygodzinnej karze" zadanej widzom, a "Le Monde" o tym, że w "Tramwaju" brakuje "ludzkiej głębi".
Pozytywnie o "Tramwaju" pisał praktycznie tylko dziennik "Libération". - Warlikowski pokazuje nie litość, ale empatię dla cierpienia i okrutnej melancholii - twierdzi René Solis, recenzent dziennika. Ale to odosobniony głos. W recenzjach paryskich krytyków, którzy Warlikowskiego znają chociażby z głośnej "(A)pollonii" najczęściej powtarza się jedno słowo: rozczarowanie.
Tramwaj.[...]
22:35 13.3.2010 / tvn24.pl
Dalsza część tekstu
(2/3)
Poprzednia część tekstu
Zobacz komentarze (1)
Skomentuj
Więcej na ten temat :
· Moskwa-Pietuszki-Frankfurt czyli libacja w teatrze


· Teatr Ósmego Dnia w pigułce


· Ruszyła ostatnia taka Malta


Więcej informacji
· "Spoczywaj w pokoju, Robin. Dzięki za muzykę"
· Nowy Bond coraz bliżej. Pierwszy trailer "Skyfall"
· Robin Gibb nie żyje
· Ma malowany dom. Mieszka w nim od lat
· Nowa dziewczyna Bonda
cała w kryształach

Następne »
« Poprzednie
Informacje
Najważniejsze | Najnowsze | Polska | Świat | Sport | Biznes | Meteo | Michałki | Kultura | Raporty
TVN24
Informacje | Wideo | Foto | Program | Blogi | Usługi mobilne | Kontakt TVN24 | Personalizuj
Onet.pl | Wszystkie serwisy | Napisz do nas »