
Najważniejsze
Milicja w Domu Polskim.
MSZ ma "poważne zastrzeżenia"Białorusini zatrzymali pięcioro Polaków

Białoruska milicja zatrzymała siedmioro Polaków, którzy chcieli dostać się do Domu Polskiego w Iwieńcu. Budynek przejęły w poniedziałek mińskie władze. Akcja wzbudziła "bardzo poważne zastrzeżenia" Warszawy. Do "stanowczej reakcji na wrogie akty władz Białorusi" wezwało MSZ Stowarzyszenie "Wspólnota Polska".
"Wspólnota Polska" Żądamy od władz Republiki Białorusi poszanowania praw członków polskiej mniejszości narodowej do swobodnego zrzeszania się w Związku Polaków na Białorusi. (...) Oczekujemy od polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych stanowczej reakcji na wrogie akty władz BiałorusiStowarzyszenie "Wspólnota Polska"
wyraża też "słowa najwyższego szacunku dla postawy Polaków z Iwieńca, i ich przewodniczącej Teresy Sobol, za odwagę w obronie polskości".
"Oczekujemy od polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych stanowczej reakcji na wrogie akty władz Białorusi", apeluje Stowarzyszenie.
Ambasador na dywaniku
Na razie MSZ zdecydował się na wezwanie do ministerstwa białoruskiego ambasadora Wiktara Gajsionaka, z którym rozmawiał podsekretarz stanu w MSZ Andrzej Kremer.
- Minister Kremer przekazał ambasadorowi Białorusi nasze bardzo poważne zastrzeżenia, które budzą Minister Kremer przekazał ambasadorowi Białorusi nasze bardzo poważne zastrzeżenia, które budzą działania sił bezpieczeństwa Białorusi. Zaznaczył, że tego typu działania represyjne są dla nas nie do zaakceptowaniaPiotr Paszkowski
działania sił bezpieczeństwa Białorusi. Zaznaczył, że tego typu działania represyjne są dla nas nie do zaakceptowania - relacjonował treść rozmowy Paszkowski.
Wieczorne śpiewy
Mimo że milicja zajęła już Dom Polski wieczorem nadal przed nim manifestował tłum ludzi. Według Poczobuta zgromadziło się ich nawet sto. - Ludzie śpiewają piosenki, nie chcą się rozchodzić. Wszyscy są zbulwersowani tym, co się stało - opowiadał Poczobut.
Konflikt o Dom
O Domu Polskim w Iwieńcu zrobiło się głośno pod koniec stycznia, kiedy milicja usiłowała nie dopuścić do zebrania członków ZPB. Ci ostatni starali się zapobiec przejęciu Domu przez organizację Polaków posłusznych Mińskowi.
Niemiła władzom ZPB
Związek Polaków na Białorusi z prezes Andżeliką Borys jest bowiem nieuznawany białoruskie władze. Zdaniem Mińska legalny jest Związek Polaków kierowany obecnie przez Stanisława Siemaszkę, a wcześniej przez Józefa Łucznika, który został wybrany na prezesa w sierpniu 2005 roku.
Do rozłamu doszło po marcowym (2005) zjeździe ZPB, na którym wybrano na prezesa Andżelikę Borys. Władze białoruskie nie uznały tego wyboru; doprowadziły do powtórzenia zjazdu i powierzenia stanowiska prezesa Łucznikowi, czego z kolei nie uznały władze polskie.
mtom ram//mat
21:22 8.2.2010 / TVN24, PAPPoprzednia część tekstu
Więcej na ten temat :
· Białoruska milicja zwolniła zatrzymanych Polaków
![]()
· "Zbyt dużo pytań" ws. Polaków na Białorusi


Więcej informacji
· Mucha apeluje do prezesa PiS o odłożenie marszu
· Kaczyński: Nie mam nic przeciwko Rosjanom w Bristolu
· 800 tys. kibiców w stolicy. Gdzie się zmieszczą?
· Internauci: Minister Mucha wybiegła przed szereg
· "Chcemy dać sygnał". Zatrzymają pociągi?
· Rowerem przez A2. "Jest ogromna presja"
Najważniejsze | Najnowsze | Polska | Świat | Sport | Biznes | Meteo | Michałki | Kultura | RaportyInformacje | Wideo | Foto | Program | Blogi | Usługi mobilne | Kontakt TVN24 | PersonalizujOnet.pl | Wszystkie serwisy | Napisz do nas »
Copyright 1996 - 2012 Grupa Onet.pl SA

