Onet Mój Onet Poczta Zumi Więcej
Z ostatniej chwili: Whitney Houston nie żyje; piosenkarka zmarła w wieku 48 lat
Przyczyna śmierci artystki nie jest na razie znana
Whitney Houston od lat walczyła z uzależnieniem od narkotykóww
Najważniejsze
Syrenka, megafon od księdza i stary Grundig w służbie "S"
nasi internauci i widzowie wspominają 4 czerwca '89
0:32 (560 kB)
oglądaj / pobierz
Dla pana Jerzego pierwsze wolne wybory to przede wszystkim przejażdżki Syreną Bosto przerobioną na wóz propagandowy Solidarności. Pani Zofia 4 czerwca 1989 r. przeżyła w USA, a pan Zbigniew - w Namibii. Wszyscy przesłali nam swoje wspomnienia z tamtych dni na Kontakt TVN24.
Nasz album o 4 czerwca 1989 r. pęcznieje z dnia na dzień. Dziś dołączył do niego niezwykły film przesłany przez pana Jerzego Gancarczyka. "Film został nakręcony przez operatora Klubu Garnizonowego w Choszcznie. Nie wiem czy przypadkowo, czy dokumentowano nasze "poczynania" w kampanii. Na filmie widać moją Syrenę Bosto, którą zaadaptowaliśmy na wóz propagandowy Solidarności. (...) Megafony pożyczyliśmy od księdza, magnetofon "Grunding" od kolegi, do tego stary akumulator i to cały zestaw. Jeździliśmy po Choszcznie i okolicznych wioskach przez kilka dni z odezwami napisanymi specjalnie dla tych miejscowości przez pana Zdzisława Romaniuka" - wspomina pan Jerzy.
Gest Kozakiewicza też się zdarzył
Jak dodaje, mieszkańcy przyjmowali ich bardzo miło. "Tylko jeden raz w ciągu tych kilku dni, gdy podjechaliśmy pod bloki przy jednostce wojskowej, jedna osoba po usłyszeniu odezwy z megafonów pokazała nam gest Kozakiewicza" - pisze.
Pan Jerzy dodaje też, że 4 czerwca jako członek Komitetu Obywatelskiego w Choszcznie, pełnił rolę męża zaufania z ramienia Solidarności w Komisji Wyborczej. "Pamiętam liczenie głosów, głównie listę krajową. Kłótnia była o to czy karta jest skreślona cała, czy nie. Liczenie głosów skończyliśmy nad ranem, byliśmy bardzo szczęśliwi, gdy okazało się że nasi kandydaci wygrali" - wspomina.
300 km by oddać głos
Do naszego albumu trafiły także zdjęcia od pani Zofii Bieleckiej, która 4 czerwca była w USA. "Los, a właściwie kontrakt naukowy rzucił mnie i mojego męża za ocean do Filadelfii i tam w czerwcu zorganizowaliśmy wyjazd do Nowego Jorku, do najbliższego konsulatu polskiego, gdzie można było uczestniczyć w wyborach. Mimo znacznej odległości - ponad 300 km - polscy naukowcy z Filadelfii zorganizowali wyjazd całymi rodzinami. Przed konsulatem setki Polaków czekających w kolejce na oddanie głosu. Sami w to nie wierzyliśmy, ale wspólny zryw, wspólne działania, wielka radość dodały nam wszystkim daleko od kraju "wiatru w żagle", nowych sił i nadziei na lepszą przyszłość dla naszych dzieci. Będąc całą rodziną w USA mieliśmy do czego wracać, do nowej Polski" - pisze pani Zofia.
Wybory na Czarnym Lądzie
Los za granicę rzucił także pana Zbigniewa Benderskiego. "4 czerwca 1989 r. przebywałem w Afryce w Namibi realizując misję pokojową ONZ. (...) O upadku komunizmu w Polsce dowiedziałem się "pocztą pantoflową", ponieważ jako jeden z nielicznych uczestników misji nie należałem do PZPR" - wspomina.[...]
5:00 27.5.2009 / Kontakt TVN24
Dalsza część tekstu
(1/2)
Zobacz komentarze (9)
Skomentuj
Więcej informacji
· Decydują, czy chcą u siebie elektrowni jądrowej
· "Wiedziała, że wystąpi, może nie wytrzymała napięcia"
· Wypadek nocnego autobusu. Uszkodzone auta
· Kolejna fala protestów przeciw ACTA. Ale uczestników mniej
· "Za kilka lat rząd PO wydłuży nam pracę do 100 lat"
Następne »
Informacje
Najważniejsze | Najnowsze | Polska | Świat | Sport | Biznes | Meteo | Michałki | Kultura | Raporty
TVN24
Informacje | Wideo | Foto | Program | Blogi | Usługi mobilne | Kontakt TVN24 | Personalizuj
Onet.pl | Wszystkie serwisy | Napisz do nas »