Onet Mój Onet Poczta Zumi Więcej
Najważniejsze
Prezydent Kaczyński apeluje
o pomoc dla Gruzji
Po ostrzelaniu konwoju z prezydentami Polski i Gruzji
2:25 (2492 kB)
oglądaj / pobierz
Prezydent Lech Kaczyński apeluje do NATO i Unii Europejskiej o zajęcie się sprawą konfliktu na Kaukazie. - Zanim nie będzie za późno, dzisiaj jeszcze nie jest, ale jutro może być - mówił prezydent w kilkadziesiąt minut po ostrzelaniu konwoju, którym jechał wraz z prezydentem Saakaszwilim w Gruzji.
Lech Kaczyński zaznaczył, że mimo zagrożenia jakie go spotkało, wizyty w Gruzji nie żałuje. - Mimo tych chwil, cieszę się ze spędzenia tej niedzieli tutaj. W Gruzji - powiedział prezydent.
"Kłamstwo!"
Na konferencji prasowej Lech Kaczyński odniósł się również do spekulacji, jakoby akcja była prowokacją. - Sugestie, że to mój i prezydenta Saakaszwilego pomysł, jest delikatnie mówiąc, mijaniem się z prawdą, a po polsku - kłamstwem - mówił prezydent.
Spekulacje pojawiły się m.in. w związku z faktem, że na chwilę przed incydentem bus z dziennikarzami został przesunięty na początek kolumny samochodów, choć zazwyczaj znajduje się na jej końcu.
Agresja Rosji trwa
Prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili powiedział, że incydent przy granicy z Osetią Południową był "demonstracją faktu, że w Gruzji trwa agresywna działalność Rosji".
- Rosyjscy okupanci stworzyli granicę w środku Gruzji. Chciałem to prezydentowi Polski pokazać, ale przyjęli nas nieprzyjaźnie. To było bardzo brutalne zachowanie, demonstracja faktu, że agresywna działalność Rosji w Gruzji trwa. Widzimy realizację umowy Rosja-Unia - powiedział Saakaszwili na wspólnej konferencji prasowej z Lechem Kaczyńskim.
Saakaszwili powiedział też, że Lech Kaczyński, był "bardzo dzielny" i "bardzo spokojnie podszedł do tej sytuacji".
Unia sprawdza co się stało

Co stało się na górskiej, bocznej drodze w Gruzji? - zastanawia się teraz Unia Europejska. Francuskie przewodnictwo w UE nie komentuje niedzielnego wydarzenia w Gruzji, dopóki nie ustali, co się stało - powiedziała PAP rzeczniczka przewodnictwa Marine de Carne. Na miejscu sprawę bada już francuski ambasador w Gruzji.
- Nasz ambasador na miejscu bada, co się stało - poinformowała PAP pani de Carne. Nie wykluczyła, że francuskie przewodnictwo wyda komunikat, najpewniej w poniedziałek, jeśli do tego czasu uda się ustalić, co zaszło.
ŁUD ram
18:27 23.11.2008 / TVN24
Zobacz komentarze (315)
Skomentuj
Więcej na ten temat :
· Zobacz moment, w którym padły strzały


Więcej informacji
· "Nie jestem patriotą-idiotą. Po rozmowie z Kaczyńskim zdania nie zmienię"
· Niesiołowski zostaje. Stankiewicz idzie do sądu
· Burze wędrują po Polsce. Część odeszła do Niemiec
· WIG20 najniższy od ponad dwóch lat. Złoty znów słabnie
· Rosjanie w Bristolu? "Powinni tam mieszkać"
· Pierwszy dzień na A2: korek, światła do poprawy
Następne »
Informacje
Najważniejsze | Najnowsze | Polska | Świat | Sport | Biznes | Meteo | Michałki | Kultura | Raporty
TVN24
Informacje | Wideo | Foto | Program | Blogi | Usługi mobilne | Kontakt TVN24 | Personalizuj
Onet.pl | Wszystkie serwisy | Napisz do nas »