Onet Mój Onet Poczta Zumi Więcej
Pilne: Delegacja związkowców "S" i OPZZ nie została wpuszczona do Senatu, gdzie ruszyła debata ws. emerytur
Szef "S" Piotr Duda: Rządzący pokazują, gdzie jest miejsce związku zawodowego, czyli na ulicy
Szef "S" Piotr Duda: Jakiekolwiek apele dotyczące spokoju na Euro niech sobie wsadzą do kieszeni
Najważniejsze
Pomoc humanitarna zagrożona.
Polscy misjonarze bez pomocy?
Rebelianci w Kongu chcą przejąć konwój z darami
0:26 (508 kB)
oglądaj / pobierz
Pomoc humanitarna może nie dotrzeć do polskich misjonarzy przebywających w ogarniętym konfliktem Kongu - przekazali nam drogą mailowa misjonarze. Konwój, który w poniedziałek ma zjawić się w Rutshuru, przejmą najprawdopodobniej rebelianci zajmujący to miasto - alarmują.
Informację o szykowanej pomocy misjonarze usłyszeli w radiu. Konwój może już w poniedziałek dotrzeć do Rutshuru, miasta, w którym przebywają polscy misjonarze.
Od kilku dni jest ono jednak w rękach rebeliantów, którzy najprawdopodobniej przejmą dary pomocowe. - Administracja państwowa nie działa, miasto opuściły wszystkie międzynarodowe organizacje, w tym ONZ. Tak więc konwój, jeśli dotrze, na pewno przejmą rebelianci - wyjaśnia siostra Dominika Laskowska, misjonarka.
Niepokojące są też wiadomości o uaktywnianiu się bojówek Interhamwe, czyli partyzantów z plemienia Hutu, którzy w roku 1994 dokonywali rzezi członków plemienia Tutsi w Rwandzie.
- Są to informacje niepotwierdzone, ale bardzo niepokojące, gdyż bojówkarze Interhamwe chcą przeniknąć do Rwandy, co spowodowałoby rozszerzenie konfliktu - tłumaczy s. Dominika.
Spokój w Rutshuru
W samym Rutshuru panuje spokój, ponieważ ogłoszono zawieszenie broni. Według s. Dominiki do miasta dotarł nawet jakiś samochód z Gomy, co może świadczyć, że sytuacja się normalizuje. W mieście powoli otwierają się małe sklepiki z żywnością, ale ceny są bardzo wysokie.
Pozostali polscy misjonarze są bezpieczni. Nawet w Keshero, 7 km od Gomy, tamtejsi misjonarze informowali o spokoju w okolicy.
Katastrofalna sytuacja
Ministrowie spraw zagranicznych Francji i Wielkiej Brytanii, David Miliband i Bernard Kouchner w piątek odwiedzili zarówno Demokratyczną Republikę Kongo, jak i Rwandę. Sytuację określili jako katastrofalną, oceniając, że ponad milion ludzi uciekło ze swoich domów w wyniku konfliktu.
W poniedziałek obaj ministrowie mają referować sytuację w Demokratycznej Republice Kongo ministrom spraw zagranicznych Unii Europejskiej zgromadzonych dziś w Marsylii.
5,5 miliona ofiar
W toczącym się w latach 1998-2003 konflikcie we wschodniej Demokratycznej Republice Kongo, wojnie wszystkich ze wszystkimi, życie straciło - według ostrożnych szacunków - prawie 5,5 miliona ludzi. To najkrwawszy konflikt na świecie od zakończenia II Wojny Światowej.
rh/bea
16:58 3.11.2008 / tvn24.pl
Zobacz komentarze (20)
Skomentuj
Więcej na ten temat :
· Kongijczykom grozi zagłada


· Polscy misjonarze w Kongo wołają o pomoc


· ONZ bezradne w Kongu


· Tysiące uciekają przed wojną w Kongo


Więcej informacji
· Tusk chce pomóc firmom z A2, ale pieniędzy nie da
· Taksówkarze zablokowali stolicę. Policja: Będą mandaty
· Czołowe zderzenie pociągów
w Warszawie. Są ranni

· Tusk zaprasza poprzedników na Euro. Ma bilet dla Kaczyńskiego
· PiS chce komisji ws. "zniszczenia polskiego sektora budowlanego"
· Ostatni gorący dzień.
Po południu deszcz i burze

Następne »
Informacje
Najważniejsze | Najnowsze | Polska | Świat | Sport | Biznes | Meteo | Michałki | Kultura | Raporty
TVN24
Informacje | Wideo | Foto | Program | Blogi | Usługi mobilne | Kontakt TVN24 | Personalizuj
Onet.pl | Wszystkie serwisy | Napisz do nas »