Onet Mój Onet Poczta Zumi Więcej
Pilne: Delegacja związkowców "S" i OPZZ nie została wpuszczona do Senatu, gdzie ruszyła debata ws. emerytur
Szef "S" Piotr Duda: Rządzący pokazują, gdzie jest miejsce związku zawodowego, czyli na ulicy
Szef "S" Piotr Duda: Jakiekolwiek apele dotyczące spokoju na Euro niech sobie wsadzą do kieszeni
Najważniejsze
Polscy misjonarze w Kongo wołają o pomoc
"Goma opustoszało, grasują tylko bandy rabusiów"

Polscy misjonarzy przebywający w dotkniętej wojną domową części Kongo wołają o pomoc humanitarną. - Nie możemy wrócić do swoich placówek. Kontaktujemy się tylko sporadycznie. Wojsko zabrało nam telefony - tłumaczą. Szef francuskiej dyplomacji Bernard Kouchner zapowiedział na łamach "Le Monde", że Francja może wysłać swoje wojska na misję pokojową.
W regionie Jeziora Kivu w Demokratycznej Republice Kongo zaognia się konflikt między siłami rządowymi Kongo a rebeliantami gen. Laurenta Nkundy. O trudnej sytuacji znajdujących się w tym rejonie polskich misjonarzy pisze na Kontakt TVN24 ksiądz Jerzy Limanówka, prezes Palotyńskiej Fundacji Misyjnej Salvatti.
- Walki w ostatnich dniach przeniosły się w w pobliże stolicy prowincji, Gomy. Liczba uchodźców zbliża się do 200 tys. ONZ obawia się katastrofy humanitarnej. Sytuacji nie poprawia jednostronne zawieszenie broni ogłoszone przez gen. Laurenta Nkundy - czytamy w liście.
Najgorsza - atmosfera niepewności
- Obecnie kontakt jest możliwy tylko z Rutshuru, które od kilku dni jest zajęte przez wojska gen. Laurenta Nkundy - czytamy dalej. Z informacji pallotynów wynika, że wojska rebeliantów próbują wprowadzać własną administrację i przekonać miejscową ludność, by zaakceptowała ich obecność. W mieście brakuje jednak żywności, a tam gdzie jest jej ceny są horrendalnie wysokie.
- Najbardziej we znaki daje się atmosfera niepewności - dodaje ks, Limanówka.
Wojsko skonfiskowało telefony
Jak zaznacza pallotyn, przebywające w Kongo siostry zakonne liczą na pomoc humanitarną. Potrzebujący i głodni mieszkańcy Konga, coraz częściej szturmują teren placówki misyjnej. - Z pallotynami w Keshero, 7 km od Gomy, kontakt jest tylko sporadyczny, ponieważ wojsko skonfiskowało im telefony - dodaje ksiądz.
Podkreśla, że sytuacja jest niezwykle napięta. Miasto Goma opustoszało. - Grasują w nim tylko bandy rabusiów. Ich wszyscy obawiają się najbardziej - podsumowuje.
Ewakuowani w konwoju
Narastająca przemoc we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga może być powodem katastrofy humanitarnej i zrodzić tragiczne konsekwencje dla całego regionu - ostrzegł w środę sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun.
Także w środę większość pracowników ONZ zostało ewakuowanych z zagrożonej konfliktem części Kongo. - Opuszczamy siedzibę i kierujemy się do obozu nad Jeziorem Kivu. Jedziemy w konwoju - relacjonował pracownik ONZ, który odmówił podania swoich personaliów.
Najkrwawszy konflikt od czasów II wojny
W toczącym się w latach 1998-2003 konflikcie we wschodniej Demokratycznej Republice Kongo, wojnie wszystkich ze wszystkimi, życie straciło - według ostrożnych szacunków - prawie 5,5 miliona ludzi. To najkrwawszy konflikt na świecie od zakończenia II Wojny Światowej.
eq//kdj
18:45 31.10.2008 / tvn24.pl
Zobacz komentarze (41)
Skomentuj
Więcej na ten temat :
· ONZ bezradne w Kongu


· Tysiące uciekają przed wojną w Kongo


Więcej informacji
· Tusk chce pomóc firmom z A2, ale pieniędzy nie da
· Taksówkarze zablokowali stolicę. Policja: Będą mandaty
· Czołowe zderzenie pociągów
w Warszawie. Są ranni

· Tusk zaprasza poprzedników na Euro. Ma bilet dla Kaczyńskiego
· PiS chce komisji ws. "zniszczenia polskiego sektora budowlanego"
· Ostatni gorący dzień.
Po południu deszcz i burze

Następne »
Informacje
Najważniejsze | Najnowsze | Polska | Świat | Sport | Biznes | Meteo | Michałki | Kultura | Raporty
TVN24
Informacje | Wideo | Foto | Program | Blogi | Usługi mobilne | Kontakt TVN24 | Personalizuj
Onet.pl | Wszystkie serwisy | Napisz do nas »