
Najważniejsze
Mongolska lekarka sprzedaje śmiertelnie groźne lekizobacz film z ukrytej kamery
0:22 (438 kB)
oglądaj / pobierz
W Warszawie bez problemów można kupić niebezpieczne dla zdrowia i życia pigułki na odchudzanie. Działają jak amfetamina i podobnie uzależniają, mogą uszkodzić zastawki serca. Mimo nalotów policji, mongolska "lekarka" dalej sprzedaje groźne specyfiki. Sfilmowaliśmy to ukrytą kamerą. Pomiar ciśnienia, ważenie, spojrzenie głęboko w oczy, pokazanie języka - i już wiadomo, co dolega pacjentowi: według Enji nasza reporterka ma problemy z jajnikami, kręgosłupem, ogólnie zakwaszony organizm oraz bliżej niezidentyfikowaną alergię.
Reporterka mówi, że chce się odchudzić. Najlepiej tabletkami odchudzającymi o nazwie Miaozi. Jak można wyczytać na forach internetowych, chudnie się po nim ekspresowo.
"Niebezpiecznych leków nie sprzedaję"
Ale lekarka jest ostrożna. Tydzień przed naszą wizytą w jej gabinecie była przecież policja. Enji i 26-letni Polak, właściciel gabinetu, zostali przewiezieni na komendę i przesłuchani. Wśród zarekwirowanych przez funkcjonariuszy leków był właśnie Miaozi. Lek nie jest legalnie sprzedawany w Polsce, bo zawiera sibutraminę. To substancja używana do leczenia otyłości, ale tylko pod ścisłą kontrolą lekarza. Legalnie dostępna w dwóch lekach: Meridii i Zelixie. Obie wyłącznie na receptę.
Teraz Enji jest nieufna i nie chce sprzedać naszej reporterce Miaozi. Długo zapewnia, że nie oferuje pacjentom leków zawierających sibutraminę. - To niebezpieczne, szkodzi na nerki i serce - przekonuje. Dostajemy jedynie chińską herbatkę i Meizhi Tanc - pakowany w Polsce suplement diety.
"Kto by atesty robił, to milion złotych kosztuje"
Tydzień później z naszą ukrytą kamerą idzie Anna (imię zmienione), dziewczyna, która faktycznie odchudzała się u Enji kilka miesięcy temu. Tabletki, które wtedy dostała omal nie zrujnowały jej zdrowia . Lekarka pamięta ją, jest rozmowna, znika podejrzliwość. Bez problemu sprzedaje dziewczynie sprawdzony już przez nią "lek na odchudzanie": żółte tabletki bez opakowania. - Te żółte to schować, bo może stoją gdzieś - ostrzega, bo obawia się policji.
Szeroko opowiada o policyjnej akcji w swoim gabinecie, o tym, że zabrali najbardziej skuteczne leki i że przez jakiś czas może mieć kłopoty z dostawami. Przyznaje też, że te "najlepsze" leki są bez atestów. - Faktury są, ale nie ma testów. Kto by testy robił, to milion złotych kosztuje - tłumaczy. - Ale my atesty szukamy, na pewno przykleimy i będę dalej sprzedawać - dodaje.
Za sto złotych cudowny lek odchudzający trafia do kolejnej klientki. Większości kobiet, które przychodzą do dr Enji, nie przeszkadzają skutki uboczne: kołatanie serca, suchość w ustach, napady agresji. I fakt, że po następne dawki do pchają je już nie zbędne kilogramy, ale uzależnienie.
"System nerwowy jak porwana chusteczka"
Elżbieta Łyczewska,[...]
6:01 6.5.2008 / tvn24.plDalsza część tekstu
(2/3)
Poprzednia część tekstu

Więcej informacji
· Tusk chce pomóc firmom z A2, ale pieniędzy nie da
· Czołowe zderzenie pociągów
w Warszawie. Są ranni
· PiS chce komisji ws. "zniszczenia polskiego sektora budowlanego"
· Pierwszy odcinek A2
pod Warszawą otwarty
· Stolica w korkach. Taksówkarze blokują ulice
· Ostatni gorący dzień.
Po południu deszcz i burze
Najważniejsze | Najnowsze | Polska | Świat | Sport | Biznes | Meteo | Michałki | Kultura | RaportyInformacje | Wideo | Foto | Program | Blogi | Usługi mobilne | Kontakt TVN24 | PersonalizujOnet.pl | Wszystkie serwisy | Napisz do nas »
Copyright 1996 - 2012 Grupa Onet.pl SA

