Onet Mój Onet Poczta Zumi Więcej
Blogi
Jacek StawiskiJacek Stawiski
2011-02-20 21:01:00

"Potęga decyzji"

Archiwa Państwowe w Stanach Zjednoczonych udostępniły właśnie publiczności niezwykły, kilkudziesięciominutowy film "Potęga decyzji". Nie jest to ani film fabularny ani dokument, powstał w drugiej połowie lat pięćdziesiątych 20 wieku na zamówienie Pentagonu. To z jednej strony film propagandowy, z drugiej przede wszystkim film instruktażowy dla wszystkich, którzy wtedy musieliby podjąć decyzję lub ją praktycznie zrealizować, o przeprowadzeniu kontruderzenia jądrowego na Związek Sowiecki i jego sojuszników.
Film przeleżał na półkach pół wieku, nigdy wcześniej nie był pokazywany publicznie, teraz po jego odtajnieniu można się z nim zapoznać, udostępniony został oficjalnie między innymi portalowi youtube.com. Choć jakość techniczna filmu nie jest najlepsza, zwracam uwagę, że mimo, iż to lata 50, film jest kolorowy. Widzowi wydawać by się mogło, że w filmie występują autentyczni wojskowi, jednakże są to aktorzy, grający w różnych filmach reklamowych w tamtych czasach. Wielką wartością jest możliwość zobaczenia, jak wyglądał "łańcuch decyzyjności" w momencie ataku sowieckiego na Amerykę.
Na czym polega niezwykłość filmu "Potęga decyzji"? Dla mnie jako osoby zainteresowanej polityką międzynarodową, to bardzo autentyczne świadectwo czasów, w których świat żył pod nieustanną groźbą zagłady nuklearnej. Trudno przecenić wartość filmu, który oczywiście w uproszczony sposób, ale jednak nie jako fabuła, był przecież przeznaczony do pokazów zamkniętych, odtwarzał scenariusz niedoszłej konfrontacji nuklearnej supermocarstw. To czasy dawno na szczęście minione, nie zapominajmy jednak, że globalna konfrontacja Ameryki i Zachodu ze światem komunistycznym, zwana zimną wojną, mogła w każdej chwili przerodzić się w unicestwienie całej w zasadzie ziemskiej cywilizacji. Odbudowa normalnego życia na ziemi po wojnie atomowej byłaby kolosalnie trudna.
Kilkudziesięciominutowy film prezentuje fikcyjną opowieść o niespodziewanym ataku jądrowym ZSSR na Amerykę i jej sojuszników w Europie i Azji. Tylko na terytorium Stanów Zjednoczonych straty są niewyobrażalne, około 60 milionów zabitych, z powierzchni ziemi znikają Waszyngton, Nowy Jork czy Los Angeles. W Europie Zachodniej zniszczone są główne miasta. W ukryciu znajdują się najważniejsi decydenci amerykańscy. Na odprawie wojennej w podziemiach specjalnego centrum wojskowi przedstawiają liczby i dane o stratach poniesionych przez Amerykę oraz przez ZSSR.
Film to swoisty podręcznik dla amerykańskich wojskowych, jak mają podejmować decyzję o rozpoczęciu odwetu nuklearnego przeciwko Moskwie. Być może szefowie Pentagonu chcieli w ten sposób przygotować na moment zero oficerów i żołnierzy, biorących udział w wojnie atomowej, na przykład zrzucając bomby nuklearne na sowieckie cele, i podkreślając ich wagę dla całego kraju, przekonać, że od nich zależy zwycięstwo Ameryki w wojnie No właśnie, zwycięstwo?
Twórcy filmu nie owijają w bawełnę - wojny nuklearnej nie dało się wygrać w klasycznym rozumieniu tego słowa. Straty poniesione przez obie strony byłyby tak piramidalne, że nic na świecie nie byłoby już takie same, jak przed wojną. Można sądzić, że rdzeniem przekazu propagandowego i instruktażowego filmu "Potęga decyzji" jest wyraźne wskazanie widzom, oczywiście wtedy starannie dobranym, że przemyślana strategia błyskawicznego odwetu amerykańskiego wobec Sowietów może przynajmniej doprowadzić do sytuacji, w której straty sowieckie będą "większe" i że to Moskwa poprosi Amerykę o przerwanie wojny.
Słyszę z wielu stron, że dzisiejszy świat jest mniej przewidywalny od tego z czasów zimnej wojny Ja jednak wolę współczesny świat, w którym wojna nuklearna między mocarstwami jest niezwykle trudna do wyobrażenia. Wtedy była realna w każdej sekundzie. I dlatego, mimo, że światu nie grozi nuklearna zagłada, to groźba użycia atomu na przykład w ataku terrorystycznym przeciwko Zachodowi jest nadal bardzo, bardzo duża. Różnica z czasami, kiedy kręcono film "Potęga decyzji" jest następująca: gdyby, co nie daj Boże!!!!, w Ameryce czy Europie jakiś terrorysta zdetonował ładunek jądrowy, to przeciwko komu trzeba by przeprowadzić odwet ? Jak ustalono by odpowiedzialnych za atak ? Dlatego nie dołączam się do chóru entuzjastów likwidacji broni jądrowej. Arsenały atomowe w rękach kilku mocarstw, zwłaszcza demokratycznych, są najpotężniejszym i być może najskuteczniejszym straszakiem dla innych państw czy organizacji, gotowych kiedyś w przyszłości prowadzić politykę zagraniczną poprzez zapowiedź użycia broni jądrowej. Przecież obawa przed wzajemnym zniszczeniem powstrzymała Moskwę i Waszyngton przed wojną. Ale czy odstraszanie atomowe zadziała dzisiaj ?
Redakcja TVN 24.pl informuje, że wypowiedzi dziennikarzy zamieszczone w blogu portalu TVN24.pl są wyrazem ich osobistych poglądów i nie należy ich identyfikować z linią programową redakcji.
Zobacz komentarze (5)
Skomentuj
Pozostałe wpisy
· Wnioski z rewolucji
· Nowa książka Jana T. Grossa
· 10 lat przed stanem wojennym
· Na przyjazd Miedwiediewa
· Entente Cordiale

Zobacz: Wszystkie blogi
TVN24
Informacje | Wideo | Foto | Program | Blogi | Usługi mobilne | Kontakt TVN24 | Personalizuj
Onet.pl | Wszystkie serwisy | Napisz do nas »